Wiktor Moszczyński, znany działacz polonijny i powiernik Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii był gościem Gosi Prochal w Radiu Star.
Zapraszamy do odsłuchania podcastu
Część I
Część II
Felieton Wiktora Moszczyńskiego opublikowany w Tygodniu Polskim 3 sierpnia
Obie strony mają przygotowany scenariusz pokrywający już wszystkie aspekty przyszłych stosunkόw Wielkiej Brytanii z kontynentem. Ten po stronie unijnej gotowy jest od kwietnia ubiegłego roku i przedstawia go już doświadczony negocjator Michel Barnier. W przypadku brytyjskim scenariusz “upieczony” został dopiero na spotkaniu w rezydencji Chequers, zaledwie trzy tygodnie temu.Przedstawia go zapalony nowy adept, Dominic Raab, ktόry zastępuje swojego flegmatycznego poprzednika. Problem leży tylko w tym, że scenariusze pasują do dwόch rόżnych sztuk. Z jednej strony mamy “Sen Nocy Letniej”, a po drugiej – “Czekanie na Godota”.
Istnieje coraz większa obawa, że może w ogόle nie dojdą do porozumienia na czas. Strona unijna już z gόry odrzuca np. możliwość wyselekcjonowania reżimu wolnocłowego dla sektora przemysłowego czy rolniczego, ale np. nie w kwestii usług finansowych. Dla UE albo jest unia celna w całości, albo jej nie ma. Nie może być coś pomiędzy, kiedy Brytyjczycy mogą dalej korzystać ze strefy bezcłowej dla żywności czy samochdόw, ale rόwnież mogą mieć oddzielne umowy handlowe z innymi państwami pozaunijnymi. Europa będzie wymagała zmian, na ktόre skrajni zwolennicy twardego Brexitu w gabinecie i w Partii Konserwatywnej nie zgodzą się.
Widząc, co w trawie piszczy, media już się rozkoszują myślą o tym, jak takie nagłe oderwanie Wielkiej Brytanii będzie wyglądało. Okazuje się, że na takie negatywne rozwiązanie przygotowuje się już Komisja Europejska w specjalnym raporcie nawołującym państwa, regiony i przedsiębiorstwa unijne do stworzenia twardej granicy z Wielką Brytanią po marcu następnego roku. Poszczegόlne rządy europejskie też się przygotowują, jak na przykład Niderlandy, ktόre już zatrudniły przeszło 900 nowych urzędnikόw celnych do obsłużenia portόw i lotnisk, czy Belgia, ktόra m.in. zainwestowała w nową łόdź podwodną do wykrycia pobrexitowskich szmuglerόw.
Dotychczas rząd brytyjski nie zdradza pośpiechu w przygotowaniu się na jakikolwiek kryzys. Zagadnięty w parlamencie na temat wzrostu kosztόw żywności po narzuceniu cła w wypadku Brexitu, minister Raab zapewnił, że Wielka Brytania nie musi uzależniać się od żywności z krajόw unijnych.
Nie wiem, czy minister Raab jest świadomy że 30% żywności skonsumowanej w Wielkiej Brytanii pochodzi obecnie z krajόw unijnych, a mniej niż 20% pochodzi z innych krajόw. Poziom cła na produkty mleczne może wynosić powyżej 70% poza Unią. Już według analiz Londyńskiej Szkoły Ekonomii po twardym Brexicie będzie brakowało w sklepach europejskich serόw, jogurtόw i mleka w proszku dla niemowląt. Nawet tradycyjny angielski ser cheddar importowany jest teraz z Irlandii, Francji i Niemiec. Zapowiadają się też wielokilometrowe kolejki do portόw dla towarόw eksportowych i jeszcze większe braki żywności z zagranicy ze względu na blokadę portόw przez ciężarόwki i kontenery oczekujące oclenia i sprawdzenia ich dokumentόw sanitarnych. Szef brytyjskiego stowarzyszenia transportowcόw (Road Haulage Association) twierdzi, że nie ma możliwości zapewnienia magazynόw do przechowywania świeżej żywności na większą skalę i dlatego już długo przed marcem nastąpią braki w sklepach owocόw, jarzyn, wieprzowiny, wołowiny i produktόw w puszkach.
Minister zdrowia Matt Hancock zapowiada, że zaczyna planować konsolidowanie zapasόw lekόw, zastrzykόw i krwi w wypadku gwałtownego odejścia z Unii, ale doktorzy przypominają, że nie można trzymać w składach np. izotopόw, ktόre są używane do natychmiastowej diagnozy raka czy skrzepu w płucach, a ktόre nie będą już dostępne po wyjściu Unii z Euratomu. Są nawet plany do użycia wojska w transportowaniu lekόw czy żywności.
Widać, że w końcu Europa i Wielka Brytania przygotowują się mimochodem na taki katastrofalny scenariusz, mimo że brytyjscy politycy wciąż żyją w nadziei, że nic podobnego się nie stanie i że w ostatniej chwili (a więc w październiku) dojdzie wreszcie do umowy.
Natomiast jeden aspekt tego scenariusza wciąż leży odłogiem. Co się stanie z prawami pobytu trzech milionόw obywateli unijnych w Wielkie j Brytanii i miliona obywateli brytyjskich w Europie? Jak dotychczas sprawy praw obywateli EU, a więc też i Polakόw, zostały już daleko posunięte w negocjacjach? Wspόlne porozumienie w tej sprawie zostało wpisane do Umowy Wyjściowej (Withdrawal Agreement), oczekującej już tylko zakończenia pozostałych negocjacji. Wiadomo, że według tej umowy każdy obywatel unijny, ktόry nie posiadał obywatelstwa brytyjskiego, a chciał pozostać w Wielkiej Brytanii wraz ze swoją rodziną musiał złożyć aplikację do Home Office po 29 marca 2019, aby uzyskać prawo do tzw. settled status – jeżeli żył i pracował tu już 5 lat, a tylko do pre-settled status – jeżeli jeszcze te 5 lat pobytu nie wyrobił. Każdy członek rodziny musiał złożyć oddzielnie podanie, nawet małoletni. Termin składania wniosku ma trwać tylko do 30 czerwca 2021. Przymus aplikacji ponownej obowiązywał nawet wtedy, jeżeli petent już uzyskał poprzednio stałą rezydenturę, ktόra w momencie odejścia od Unii stawała się nieważna.
Te decyzje były w swoim czasie kontrowersyjne, bo organizacje reprezentujące tych obywateli unijnych, jak the3million, domagały się po prostu zarejestrowania poprzedniego statusu, a nie składanie o nowe. Chciały też, aby rejestracja była darmowa i żeby cały proces rejestrowania był wciąż podległy decyzjom Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (do czego rząd brytyjski dopiero w tym tygodniu się zobowiązał). Protestowano przeciw deportacjom Polakόw, przeciw odbieraniu paszportόw brytyjskich dzieciom polskim, przeciw narzucaniu Polakom kosztόw z skorzystania z NHS. Były też płomienne dyskusje, obejmujące rόwnież nasze organizacje jak POSK i East European Research Centre, co do metody zarejestrowania aż 3 milionów osόb w ciągu 27 miesięcy – tym bardziej, że wciąż do tej pory nie było wiadomo, jak szeroko dotrze wiadomość do wszystkich obywateli polskich o potrzebie rejestrowania się.
Lecz w obliczu możliwości wyjścia Wielkiej Brytanii bez zawartej umowy to praktycznie unicestwia Umowę Wyjściową i przekreśla wszystko, co zostało uzgodnione. Zostawia wszystkich obywateli polskich i unijnych osiadłych na Wyspach bez żadnych uprawnień i żadnej przyszłości. Bez natychmiastowego rozwiązania  problemu ich statusu, sytuacja staje się potencjalnie katastrofalna. Właściwie byłaby wolna amerykanka. Każdy pracodawca i każdy gospodarz domu, każdy dyrektor szkoły i każdy ordynator szpitala, musiałby sam decydować czy dany polski pracownik, czy polski lokator, czy polski uczeń, czy polski pacjent, ma prawo dłużej tu przebywać. Przy tym rόwnież wszystkie elementy w społeczeństwie brytyjskim, ktόre były wrogo nastawione do naszego pobytu w tym kraju odezwałyby się znowu – i to z jeszcze większą intensywnością, niż miało miejsce zaraz po ogłoszeniu wyniku referendum. Ten obraz jest bardzo ciemny i trudny do wyobrażenia w tym cywilizowanym kraju, ktόry dotychczas przyjmował nas raczej serdecznie.
I w tej sytuacji Zjednoczenie Polskie wkroczyło do akcji, pisząc list do premier Theresy May, podpisany przez prezesa Tadeusza Stenzla, apelujący, aby wszystko co uzgodniono dotychczas w sprawie obywateli unijnych w Umowie Wyjściowej, zostało teraz zatwierdzone ustawą w parlamencie jeszcze przed terminem wyjścia. List jest jak najbardziej na czasie nie tylko dlatego, aby przypomnieć władzom brytyjskim o ich obowiązku wobec osόb z Europy ktόre tu pracowali i płaciły podatki z myślą, że mogą tu osiąść na stałe, ale rόwnież dla upewnienia Polakόw w tym kraju, że tradycyjna polska instytucja staje w ich obronie.
Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii założone zostało w roku 1946 jako niezależna organizacja parasolowa, ktόra miała reprezentować wszystkie społeczne świeckie organizacje zorganizowanego powojennego uchodźstwa polskiego w Wielkiej Brytanii. Odgrywała zawsze rolę głosu polskiego społeczeństwa w momentach, kiedy tej roli nie mόgł wykonać polski rząd na uchodźstwie, ktόrego już czynniki polityczne w tym kraju nie uznawały. Odgrywał tę rolę rόwnież po odzyskaniu suwerenności.
Dlatego były nawet ostatnio pytania, dlaczego Zjednoczenie Polskie wcześniej nie wypowiadało się w sprawie Brexitu, lecz niedawna zmiana statutu Zjednoczenia ze zwykłej organizacji społecznej na tzw. CIO (charitable incorporated organisation) uniemożliwia już wypowiedzi o charakterze politycznym. Lecz w tym wypadku Zjednoczenie Polskie ma pełne prawo wystąpić w imieniu polskiego społeczeństwa w obronie ich praw obywatelskich, zawodowych i kulturalnych, jak rόwnież w obronie niemal 200 tys. polskich dzieci w tym kraju. Chwała im za to.
List Zjednoczenia Polskiego do premier Theresy May: link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here