Wywiad z prezydentem. „Nie jestem zależny od prezesa”

0

Mam nadzieję, że ustawa obniżająca wiek emerytalny zostanie uchwalona w 2016 roku – mówi w wywiadzie dla PAP prezydent.

Andrzej Duda opowiada się też za modernizacją armii, w tym zmianami w jej systemie dowodzenia. Zaznacza także, że nie jest ani zależny od prezesa PiS, ani nie jest z nim w konflikcie.

Prezydent zapowiada ponadto w rozmowie z PAP, że 3 maja uhonoruje Orderem Orła Białego „osoby wyjątkowo zasłużone dla naszego państwa”. Jak mówi ponadto, ma już „doświadczonego i odpowiedzialnego” kandydata na szefa Narodowego Banku Polskiego, który – w przekonaniu prezydenta – zostanie zaakceptowany przez rynki finansowe.

Oto fragmenty obszernej rozmowy, którą przeprowadziły Katarzyna Nocuń i Marzena Kozłowska:

PAP: Związki zawodowe proponują, by do projektu prezydenckiego w sprawie wieku emerytalnego dodać kryterium stażu pracy: 35 lat dla kobiet, 40 lat dla mężczyzn. Czy taka propozycja jest dla pana do zaakceptowania?

– Nie mam nic przeciwko składaniu propozycji zmian, jeśli będą one miały charakter konstruktywny, czy będą w lepszy sposób odpowiadały potrzebom społecznym. Będę dążył do tego, aby wiek emerytalny został obniżony, co zakłada złożony przeze mnie projekt. To moja obietnica wyborcza.

PAP: Co jeśli ustawa nie będzie gotowa do końca roku? Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska mówiła, że ta ustawa będzie mogła wejść w życie w 2017 roku. Czy będzie pan dopingował rząd i parlament, by wiek emerytalny został obniżony jak najszybciej?

– To nie jest tylko moje zobowiązanie, ale także PiS, premier Beaty Szydło, posłów zasiadających w Sejmie. Wierzę, że rząd i Sejm kierując się najlepszymi intencjami będą chciały doprowadzić do uchwalenia tej ustawy.

PAP: Liczy pan prezydent, że ustawa zostanie uchwalona w tym roku?

– Mam taką nadzieję. To oczywiste, iż społeczeństwo oczekuje obniżenia wieku emerytalnego.

PAP: Czy polskie państwo stać na wydatki związane ze wzrostem liczebności polskiej armii, którą zapowiedział minister obrony narodowej Antoni Macierewicz?

– Musi nas być stać na bezpieczeństwo i jego zapewnienie jest podstawowym obowiązkiem prezydenta, rządu i wszystkich odpowiedzialnie rządzących w państwie. W 2007 roku prezydent Lech Kaczyński wydając doktrynę bezpieczeństwa państwa dopuszczał możliwość podniesienia liczebności armii ze 100 do 150 tysięcy.

Uważam, że powinniśmy mieć bardziej liczebną armię i wzmocnić polską obronność. To nasze zobowiązanie wobec NATO. Namawiam też naszych partnerów zagranicznych, by podnieśli wydatki na bezpieczeństwo. Musimy dokonać znaczącej modernizacji polskiej armii, także pewnych zmian, jeśli chodzi o system dowodzenia, o czym rozmawiam z ministrem obrony narodowej. W większości przypadków nie ma wątpliwości, że stan polskiej armii powinien być podniesiony.

PAP: Podniesienie wydatków na obronność z budżetu państwa wchodzi w grę?

– Zobaczymy. Nie widziałem analizy, która zakładałaby jednoznacznie konieczność podniesienia tych wydatków. Proszę też pamiętać, że to szef MON w czasach pokoju wykonuje w imieniu prezydenta zwierzchnictwo nad armią. Współpracuję z ministrem, spotykam się z szefem MON regularnie.

PAP: Mówi pan o realnej obecności NATO na wschodniej flance, ciągłej, rotacyjnej obecności. Czy są znane konkrety: czyje oprócz amerykańskich będą to wojska, liczba żołnierzy, rodzaj sprzętu?

– To jest przedmiotem dyskusji. Natomiast konsensus jest jednoznaczny: obecność NATO w Europie Środkowo-Wschodniej i na południu powinna zostać istotnie zwiększona. Technika – to kwestia drugorzędna. Wierzę, że w obecność rotacyjną, odbywanie regularnych ćwiczeń, włączy się wiele państw Sojuszu. Jeśli chodzi o amerykańską brygadę pancerną, Polska jest wymieniana wśród państw, gdzie miałaby się znaleźć.

PAP: Czy istnieje konflikt między panem a prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim? Temat ten podejmują media od obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej.

– Te media, które są z gruntu krytycznie do mnie nastawione, dzielą się na dwie grupy, na te, które cały czas twierdzą, że jestem zależny od Jarosława Kaczyńskiego i na te, które głoszą, że jest głęboki konflikt między nami. Nie da się pogodzić obydwu wersji. Prawda jest taka, że żadna z nich nie jest prawdziwa. Nie jestem ani zależny od prezesa PiS, ani nie jestem z nim w konflikcie. Niestety prawda w tym przypadku nie jest sensacyjna i może nie do końca wszystkim odpowiadać.

10 kwietnia to data szczególna, zwłaszcza dla rodzin tych, którzy zginęli w Smoleńsku. Podczas obchodów rocznicy ja mówiłem przede wszystkim do Polaków, moich rodaków, tych zgromadzonych na Krakowskim Przedmieściu i tych, którzy obserwowali relacje medialne.

W polskich rodzinach jest wiele sporów i waśni o sprawę Smoleńska, dlatego poprosiłem ich: wybaczcie sobie, ostudźcie atmosferę wokół tej sprawy. Niech eksperci pracują w większym spokoju, w celu wyjaśnienia katastrofy. Mam na myśli i ekspertów, i prokuratorów.

Jeśli ustalą osoby winne konkretnych czynów, zaniechań, to chciałbym, żeby poniosły one odpowiedzialność. To dotyczy jakiejś grupy osób, które miały wtedy w swoich rękach sprawy państwowe, czy to w sensie polityki, czy to w sensie administracji i tutaj jest kwestia odpowiedzialności.

PAP: Jak w takim razie określiłby pan swe relacje z prezesem PiS?

– Myślę, że to są dobre relacje; to są relacje dwóch polityków, którzy znają się od wielu lat, którzy blisko ze sobą współpracowali, którzy szli przez wiele lat ze wspólnym programem. Który, w moim przekonaniu, jest nadal aktualny i ja także podjąłem się realizacji elementów tego programu.

Jeśli ktoś na tym tle dopatruje się sporów, to patrzę na to z dużym uśmiechem, podobnie jak na tych, którzy mają do mnie pretensje, że podpisuję ustawy realizujące program PiS, mimo że ja przez lata głosiłem ten sam program. I ja, i pan prezes Kaczyński, jesteśmy politykami. Nie jesteśmy tu dla siebie, jesteśmy po to, by naszą pracą przyczyniać się do rozwoju kraju i do polepszania życia obywateli.

Rozmawiały Katarzyna Nocuń i Marzena Kozłowska (PAP)

Źródło: www.kurier.pap.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here