Uciekli z wojny, zaczynają nowe życie w Polsce

0
epa04645917 A column of Ukrainian military vehicles rolls on a road near Artyomovsk, Donetsk area, Ukraine, 03 March 2015. Fresh accusations of duplicity cast new doubts about the chances of a ceasefire taking hold in eastern Ukraine, with the government accusing pro-Russian separatists taking up front-line positions after only a brief withdrawal. Both sides had agreed to pull heavy weapons back from the front after an agreement penned last month in Minsk. But there has been much doubt about whether the agreement was holding - doubts that will only loom larger after the charges on 03 March. EPA/ANASTASIA VLASOVA Dostawca: PAP/EPA.

W połowie stycznia wojskowymi samolotami polski rząd ewakuował z Donbasu 178 osób polskiego pochodzenia – od kilkulatków do ludzi w podeszłym wieku. Wszyscy próbują teraz zaczynać w Polsce nowe życie.

Mieszkający od pokoleń w Donbasie Ukraińcy polskiego pochodzenia zabrali ze sobą do wojskowych samolotów po 30 kg bagażu. Były w nich przede wszystkim ciężkie, bo zimowe ubrania, laptopy, podstawowe dokumenty: świadectwa pracy, dyplomy ukończenia studiów, niektóre dzieci upchnęły do walizek ulubione zabawki. Ale nie wszystkie dzieci miały to szczęście.

Uciekłam z synem z naszego mieszkania kilka miesięcy przed ewakuacją do Polski, mieszkaliśmy raz u rodziny, raz u znajomych, o przenoszeniu zabawek syna nie było mowy, zostały w domu, do którego nie mamy wstępu – mówi mama 7-letniego chłopca, która pracowała przed wybuchem konfliktu rosyjsko-ukraińskiego jako policjantka. Separatyści mieli ją na tzw. liście, szukali jej, chcieli aresztować, więc się ukrywała. A razem z nią – synek.

Kilka osób z rodzinnych domów zabrało też albumy ze zdjęciami, jedna z kobiet – maszynę do szycia. Wzięła ją, choć była ciężka, bo uznała, że szyciem może w Polsce zarobić na życie.

Cisza lasu

Ewakuowani z Ukrainy prosto z wojskowego lotnika pod Malborkiem autokarami zostali przewiezieni do ośrodków Caritas w Łańsku i Rybakach, gdzie każda rodzina została zakwaterowana w oddzielnych pokojach. Wyżywienie wszystkim zapewniała działająca przy ośrodku stołówka.

Oba ośrodki, do których trafili ewakuowani z Donbasu, leżą w środku popularnych wśród władz PRL-u lasach łańskich, nad jeziorami. Tuż po wyjściu z autokarów wszyscy zwrócili uwagę na panującą tu ciszę, spokój. Większości z nich ten spokój był obcy nie tylko z powodu tego, że od tygodni żyli pod ostrzałem, ale też i dlatego, że Donieck był przed wybuchem konfliktu dużym, gwarnym miastem. Mało kto znał leśną ciszę, jaka panowała zimą na Warmii.

Mówienie, pisanie, szkoła…

Tuż po przyjeździe ewakuowani z Donbasu zaczęli przygotowywać się do życia w Polsce. Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” na miejscu uruchomiła dla dorosłych kursy językowe przystosowane do ich poziomu znajomości polskiego – w sumie 180 godzin, dzieci w wieku szkolnym po miesiącu odpoczynku poszły do polskich szkół – większość do miejscowości Stawiguda, gdzie zostały przyjęte ciepło i życzliwie.

W wolnym czasie panie ćwiczyły aerobic, panowie wędkowali, a dzieci szalały na podwórku. Tylko w porze telewizyjnych wiadomości wszyscy ze strachem siadali przed telewizorami, by patrzeć „co znowu ostrzelali w Doniecku”. Gdy ktoś się dodzwaniał do rodziny czy znajomych, wypytywał o zniszczenia, o to, co się dzieje w ich stronach.

Dobrze, żeśmy wyjechali – mówili zwykle, gdy słyszeli najnowsze wieści. Gdy w Donbasie życie robiło się coraz cięższe w ramach tzw. łączenia rodzin na Warmię przyjechało kilkanaście kolejnych osób: małżonków, dzieci, rodzeństwo – w sumie liczba uchodźców wzrosła do niemal 200 osób. Jedna z pań w Polsce urodziła córkę, jedna ze starszych osób zmarła.

Wobec tych, którzy zdecydowali się zaczynać w Polsce nowe życie wojewoda warmińsko-mazurski, wszczął procedury legalizacyjne, które skutkowały wydaniem tzw. kart stałego pobytu. Dzięki nim Ukraińcy mogą w Polsce legalnie pracować, pobierać zasiłki z pomocy społecznej, a także podróżować po całej Unii Europejskiej. Do początków maja takie karty otrzymało ponad 180 osób.

Czas na swoje

Polski rząd opłacił ewakuowanym z Donbasu pobyt w ośrodkach na Warmii na pół roku tj. do 13 lipca. Do tego czasu wszyscy powinni zacząć pracować i znaleźć mieszkanie. Aby ułatwić im to zadanie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych uruchomiło bank ofert, do którego propozycje pracy i mieszkań składają samorządy, organizacje i firmy z całego kraju.

Rzeczniczka prasowa MSW Małgorzata Woźniak podkreśla, że propozycji pracy jest już tyle, że zostaną przedstawione wszystkim ewakuowanym.

Nieco gorzej jest z propozycjami mieszkań, nie mamy ich jeszcze dla wszystkich rodzin – przyznaje Woźniak i dodaje, że w związku z tym MSW zwróciło się do samorządów, instytucji oraz organizacji pozarządowych z prośbą o wskazanie mieszkań dla uchodźców z Donbasu. Woźniak podaje, że najbardziej pożądane są mieszkania w miastach Śląska, w Łodzi, czy Poznaniu. W tych miastach są też dla ewakuowanych przygotowane oferty pracy.

W bazie mieszkaniowej mamy też mieszkania, które są wyremontowane, ale które trzeba wyposażyć w podstawowe sprzęty, bo trzeba pamiętać, że ci ludzie nie zabrali ze sobą z Ukrainy pralek, czy lodówek – podkreśla rzeczniczka.

Dyrektor ośrodka Caritas w Rybakach ks. Piotr Hartkiewicz mówi, że wśród ewakuowanych są osoby, które odmówiły przygotowanej dla nich oferty pracy.- Odmawiają pewnie licząc na więcej – zaznacza ks. Hartkiewicz i podkreśla, że postawa ludzi przesiedlonych z Ukrainy jest bardzo różna, ponieważ kilka osób znalazło pracę na własną rękę.

Dotąd z Rybaków wyprowadziły się dwie rodziny: jedna do Warszawy, druga w okolice Wrocławia. Wkrótce ma się wyprowadzić kilka kolejnych: ponownie do Wrocławia i do Zielonej Góry.- Najwięcej wyprowadzek nastąpi, gdy zakończy się rok szkolny – przyznaje ks. Hartkiewicz i dodaje, że miejsce, do którego trafiają przesiedleni z Ukrainy jest wcześniej starannie sprawdzane, a oferta pracy weryfikowana. – Zależy nam na tym, by ci ludzie odnaleźli się w miejscu, do którego trafią, by zaczęli tam normalne życie. Chcemy uniknąć sytuacji, w których po kilku tygodniach te osoby stają się bezrobotne, czy bezdomne, robimy wszystko, by temu zapobiec – podkreśla ks. Hartkiewicz.

To, ile rodzin z Donbasu znajdzie w Polsce nowy dom, pokaże czas. Niektórzy bowiem zamierzają emigrować dalej na Zachód.

Joanna Wojciechowska (PAP)

Zdjęcie: PAP/EPA / ANASTASIA VLASOVA

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here