Książe George obchodzi pierwsze urodziny

0

Jeszcze nie pojawił się na świecie, a już zawładnął sercami nie tylko Brytyjczyków. I tak jak księcia Filipa, małżonka królowej Elżbiety, mieszkańcy Wysp traktują trochę z przymrużeniem oka, Harry’emu musieli wiele wybaczyć, do Kamili się przyzwyczaić, tak mały George od razu skradł ich serca.

Syn Williama i Kate – His Royal Highness Prince George of Cambridge – przyszedł na świat 22 lipca ubiegłego roku o godz. 16.24 brytyjskiego czasu, ważył ok. 3,8 kg. Już jako niemowlak trafił na okładki najważniejszych gazet w Wielkiej Brytanii. Pewnie wielu jeszcze pamięta gorączkę medialną, która towarzyszyła oczekiwaniom na przyjście na świat następcy brytyjskiego tronu. Z tej okazji w wydaniu tuż po porodzie dziennik „The Sun” zmienił nazwę na „The Son”. Trzeba przyznać, że tytuł spotkał się z dużą aprobatą nie tylko wśród czytelników gazety. Ale po kolei.

Koniec spekulacji

Jeszcze na długo zanim księżna trafiła do szpitala St. Mary’s w Londynie nie milkły spekulacje na temat tego, czy Brytyjczycy będą mieli kolejnego następcę czy może następczynię tronu. Co chwila pojawiały się doniesienia, a to o księciu Williamie, księżnej Kate czy księciu Harrym, którzy mieli kilka razy przejęzyczać się w rozmowach na oficjalnych spotkaniach i mówić „to świetny prezent dla mojej cór…”, by na kolejnym komentować „będę się nim opiekował”.

Spekulacjom nie było więc końca. Interes zwietrzyli więc bukmacherzy, u których nie tylko można było postawić na to, jakiej płci będzie długo oczekiwane Royal Baby, ale także wytypować jego imię. Tu jednak nie można było dużo wygrać – bardzo prawdopodobne było, że dziecko Williama i Kate otrzyma imię po swoich przodkach. Najpopularniejszym imieniem dla chłopca były Alexander i George. Można więc powiedzieć, że ci, którzy wytypowali to drugie imię, mieli nosa.

Komentarzom dotyczącym przebiegu ciąży Kate nie było końca. Spośród wszystkich, chyba największym zainteresowaniem cieszyło się to, w jakiej sukni na danej uroczystości pokazała się przyszła mama (William był wtedy postacią raczej drugoplanową). – Ciężarne kobiety na całym świecie mogą brać u niej lekcje stylu – pisał wtedy „Forbes”. Elegancja i klasa księżnej Cambridge nie zmieniła się od tego czasu. Do dziś jest ona zresztą ikoną stylu, niezależnie od tego, czy nosi sukienki za kilka czy kilkanaście tysięcy funtów, czy za kilkadziesiąt – prosto z sieciówek.

Sesja przed szpitalem

Choć zainteresowanie porodem małżonki Williama rosło z każdym dniem, apogeum osiągnęło już kilkanaście dni przed planowanym terminem, który przypadł na połowę lipca. Już na dwa tygodnie wcześniej przed londyńskim szpitalem zaczęli pojawiać się dziennikarze i zwolennicy rodziny królewskiej. To właśnie tu, w placówce St. Mary’s, na świat przyszli także William i Harry, synowie zmarłej księżnej Diany i księcia Karola. Czekanie na jedną z najsłynniejszych brytyjskich par opłaciło się. Gdy po porodzie cała trójka opuściła szpital zdążyła jeszcze zapozować do zdjęć.

Od tego czasu George, a właściwie George Alexander Louis Mountbatten-Windsor, William i Kate stali się ulubioną rodziną większości Brytyjczyków. Skąd to wiadomo? Gdy porównamy statystyki mówiące o zadowoleniu z ustroju politycznego jaki panuje na Wyspach, to da się zauważyć jedną tendencję – tuż po narodzinach następcy tronu liczba zwolenników monarchii poszybowała w górę. I tak już pozostało.

Pierwsza sesja

Jako że każde doniesienie o członkach rodziny królewskiej od razu trafia na łamy nie tylko brytyjskich gazet, nie inaczej jest z małym księciem Georgem. Swoją pierwszą sesję zdjęciową miał bowiem zaledwie kilkanaście godzin po przyjściu na świat. Kolejne zamieszanie wybuchło, gdy zbliżał się termin chrztu następcy tronu (23 października). Kim będą rodzice chrzestni? W co będzie ubrane Royal Baby, a w co jego rodzice? Spekulacjom oczywiście nie było końca.

Książę, nie świadom zamieszania jakie wokół siebie robi, wystąpił w replice sukni chrzcielnej z 1841 roku. Rodzice wybrali mu aż siedmioro rodziców chrzestnych. His Royal Highness Prince George of Cambridge ma także swoją oficjalną rezydencję – pałac Kensington w Londynie. Zanim jednak się tu wprowadził, 21-pokojowy dom został gruntownie wyremontowany. Czterokondygnacyjną rezydencję udekorowano użytkowanymi przez królową Elżbietę II obrazami oraz meblami i antykami pochodzącymi z Royal Collection. Podobno tylko na system bezpieczeństwa przeznaczono aż 500 tys. funtów.

Tuż za tym przyszłe kolejne zmiany – starszy wnuk królowej Elżbiety II zakończył służbę w Królewskich Siłach Powietrznych (RAF), w których służył jako pilot śmigłowca i tym samym odszedł z brytyjskiego wojska. Jednak, jak zapewnił rzecznik rezydencji księcia, nie miało to nic wspólnego z dodatkowymi obowiązkami związanymi z pojawieniem się na świecie pierworodnego syna. Rzecznik podkreślał, że William ma zamiar skupić się bardziej na wypełnianiu swoich książęcych obowiązków i działalności charytatywnej.

Pod opieką babci

Mimo że od tej pory wnuk brytyjskiej monarchini miał więcej czasu na opiekę nad dzieckiem, książęca para wkrótce zatrudniła hiszpańską nianię z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem. Jak donosił „Daily Mail”, opiekowała się ona małym George’m podczas podróży jego rodziców na Malediwy. I choć zarówno William, jak i Kate cieszą się dużą sympatią poddanych, to akurat decyzja o wyjeździe bez syna im się nie spodobała i wywołała wiele głosów krytyki. Od czasu narodzin następcy tronu na część etatu zatrudniona była także emerytowana niania Williama i Harry’ego, Jessie Webb. Widać więc, że George otoczony jest najlepszą możliwą opieką. Często też zajmuje się nim jego babcia, Carol Middleton.

Po tym, jak opinia publiczna zareagowała na to, że para wybrała się na Malediwy bez syna, było jasne, że w kolejną podróż wybiorą się już z nim. W kwietniu maleńki George, trzymany przez mamę, wysiadł z pokładu samolotu, który wylądował w Nowej Zelandii. Później cała trójka poleciała do Australii. Na lotnisku w Wellington książęcą parę wraz z synem przywitał premier Nowej Zelandii John Key, a także tłumy dziennikarzy. I choć była to długa, bo trzytygodniowa podróż, a w jej programie znalazło się wiele oficjalnych spotkań, to nie da się ukryć, że największą uwagę mediów przykuwało Royal Baby. A już chyba najgłośniej było o nim wtedy, gdy książęca para zabrała go na spotkanie z rodzicami dzieci, które są w podobnym wieku. Maluchy miały się wspólnie bawić. Zdjęcia z tego spotkania okazały się prawdziwym hitem.

Pamiątkowa moneta

Narodziny prawnuka królowej zostały upamiętnione w różny sposób. Przykład? Wszyscy mali Brytyjczycy, którzy przyszli na świat w tym samym dniu co George, miały otrzymać srebrne pensy z herbem Anglii. Z kolei z okazji jego chrztu specjalne monety okolicznościowe wybiła mennica królewska. Jak informowało BBC, srebrne pięciofuntówki można było kupić już za 13 funtów. Z kolei ta najdroższa kosztowała około 50 tysięcy funtów. Nie była to jednak zwykła moneta, bo miała zawierać w sobie aż kilogram złota. BBC podkreślało przy tym, że był to pierwszy raz, kiedy mennica wybija monety z okazji chrzcin królewskich. Na wszystkich widnieje napis: „Dla upamiętnienia chrztu księcia Cambridge George’a” i rok, a otaczają to dwa cherubiny grające na harfie.

W jaki sposób upamiętnić pierwsze narodziny George’a, trzeciego w kolejce do brytyjskiego tronu? Postanowiono, że najlepszym rozwiązaniem i tym razem będzie wybicie specjalnych monet. Syn Williama i Kate jest pierwszym w historii członkiem rodziny królewskiej, którego pierwsze urodziny zostaną upamiętnione w ten sposób. „Daily Mail” poinformował, że tej okazji zostanie wybitych 7,5 tys. pięciofuntowych monet, a każda z nich kosztować będzie 80 funtów. Z pewnością będą się cieszyć zainteresowaniem nie tylko kolekcjonerów monet – w końcu najmłodszy prawnuk królowej Elżbiety II może zasiąść kiedyś na tronie. Pierwszeństwa musi ustąpić jedynie swojemu dziadkowi – księciu Karolowi i ojcu – Williamowi.

Ciekawostki

z okazji urodzin księcia prestiżowy magazyn „Vanity Fair” przygotował specjalne wydanie. Na okładce widzimy uśmiechniętą Kate, Williama i oczywiście małego George’a. Zdjęcie zostało wykonane podczas kwietniowej wizyty w Australii. Na okładce czytamy: „Happy birthday Prince George!”. O czym można przeczytać w sierpniowym wydaniu? Między innymi o tym, jak wychowywane jest „najbardziej wpływowe” niemowlę na świecie.
podczas swojej pierwszej „oficjalnej” wizyty książę pokazał, że potrafi zawalczyć o swoje. Podczas zabawy z innymi dziećmi w Nowej Zelandii nie tylko zabrał komuś lalkę, ale i doprowadził swoją nowo poznaną koleżankę do płaczu, zabierając jej zabawkę. Na szczęście w porę ją oddał i grzecznie wrócił do zajętych rozmową rodziców.

7b654ca5c9cf40605f712742d73a2efe

Joanna Szmatuła

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here