Włącz radio
    about us

    Uważaj co mówisz

    3 września, 2013 Ciekawostki | Nowości

    Nie warto mieć za długiego języka, zwłaszcza w towarzystwie dziennikarzy. Przekonał się o tym znany brytyjski skrzypek, Nigel Kennedy.

    Muzyk w trakcie wywiadu dla „The Guardian” przyznał się, że podczas ostatnich wyborów parlamentarnych nakłonił swoją znajomą, żeby ta oddała głos na kandydatkę Partii Pracy, Glendę Jackson. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby koleżanka nie podszyła się przy okazji pod żonę Kennedy’ego i oddała głosu w „jej imieniu”.

    Zgodnie z założeniem brytyjskiego prawa, za taki występek grozi do dwóch lat więzienia, zarówno dla osoby dopuszczającej się takiego czynu, jak i tej która ten czyn umożliwia. Oddanie głosu w imieniu drugiej osoby jest oczywiście możliwe, ale wymaga wcześniejszego uzyskania zgody komisji wyborczej.

    Zdaniem menadżerki skrzypka informacja opublikowana przez „The Guardian” to kompletny nonsens. Podkreśliła, że w trakcie wywiadu Nigel mógł po prostu żartować, a jego dowcip został opacznie zrozumiany. Smaczku dodaje fakt, że Glena Jackson zdobyła swój mandat wyborczy, wygrywając zaledwie 42 głosami.

    Oczywiście kwestia ta bardzo mocno zainteresowała lokalnego przeciwnika aktorki, który domaga się zainteresowania sprawą przez policję. Czasami kilka słów może wywołać lawinę nieprzyjemnych skutków.