W oficjalnym oświadczeniu rodzina Tima Berglinga potwierdziła, że przyczyną jego śmierci było samobójstwo. 28-letni DJ pozostawił po sobie pożegnalny list.

„Nasz ukochany Tim był poszukującą, kruchą, artystyczną duszą, poszukującą odpowiedzi na egzystencjalne pytania. Perfekcjonistą, który podróżował i ciężko pracował w tempie, jakie prowadziło do ogromnego stresu – czytamy w oświadczeniu.

„Po zakończeniu trasy chciał odnaleźć równowagę w życiu, być szczęśliwym i zająć się tym, co kochał najbardziej: muzyką. Zmagał się z myślami o Znaczeniu, Życiu, Szczęściu. Nie mógł już tego wytrzymać.”

„Chciał odnaleźć spokój. Nie odnajdywał się w machinie show-biznesu; był wrażliwą osobą, kochał swoich fanów, ale unikał światła reflektorów. Tim, zawsze będziemy cię kochać i za tobą tęsknić” – pisze dalej pogrążona w smutku rodzina.

Tim Bergling został znaleziony martwy w stolicy Omanu, Maskacie. o śmierci artysty poinformowała jego managerka.

Nie podała jednak wtedy, co było przyczyną śmierci artysty. W ostatnich latach zmagał się on z problemami zdrowotnymi spowodowanymi m.in. przez nadużywanie alkoholu. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia w 2016 roku zrezygnował z występów na żywo.

Tim Bergling uważany był za jednego z najlepszych didżejów na świecie. Popularność przyniosły mu przeboje „Wake Me Up”, „Hey Brother”, „Waiting for Love”. Współpracował z takimi gwiazdami muzyki jak Jon Bon Jovi, Robbie Williams i Madonna.

(PAP)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here