Szef brytyjskiego MSZ Boris Johnson wyraził w niedzielę zaniepokojenie w związku z doniesieniami o ataku chemicznym we Wschodniej Gucie. „Jeśli to się potwierdzi (…), to będzie to kolejny bulwersujący dowód na brutalność reżimu (prezydenta Syrii Baszara) el-Asada” – napisał.

W stanowczym oświadczeniu przekazanym w niedzielę mediom, w tym PAP, zaznaczono, że „przerażająca jest myśl, że, według doniesień, wśród ofiar były rodziny szukające schronienia od nalotów w podziemnych schronach”.

„Pomimo obietnicy Rosji w 2013 roku, że zapewni, że Syria porzuci wszystkie zapasy broni chemicznej, międzynarodowi śledczy działający w oparciu o mandat Rady Bezpieczeństwa ONZ odkryli, że reżim Asada jest odpowiedzialny za użycie trującego gazu w co najmniej czterech atakach od 2014 roku. Te ostatnie doniesienia muszą być pilnie zbadane, a społeczność międzynarodowa musi na to odpowiedzieć” – oświadczył Johnson, dodając, że „nie wolno dopuścić do tego, aby Rosja po raz kolejny próbowała utrudnić śledztwo”.

„Jeśli potwierdzi się, że reżim po raz kolejny użył broni chemicznej, to będzie to kolejny bulwersujący dowód na brutalność reżimu Asada oraz rażący brak szacunku dla Syryjczyków i zobowiązań prawnych dotyczących nieużywania broni chemicznej” – dodał szef MSZ.

Jednocześnie Johnson podkreślił, że Wielka Brytania „potępia użycie broni chemicznej przez kogokolwiek” i „pozostaje w bliskim kontakcie z sojusznikami”.

„Osoby odpowiedzialne za użycie broni chemicznej są pozbawione jakiejkolwiek moralnej uczciwości i muszą być pociągnięte do odpowiedzialności” – zaznaczył.

Organizacja Syrian American Medical Society (SAMS) oskarżyła w niedzielę syryjskie władze o atak chemiczny na szpital we Wschodniej Gucie, w którym miało zginąć co najmniej 41 osób. Syria oskarżenia odrzuca.

Według SAMS bomba chlorowa uderzyła w miejscowy szpital, zabijając sześć osób; w drugim ataku na pobliski budynek mieszkalny miało zginąć 35 osób.

Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało, że nie jest w stanie potwierdzić informacji o użyciu broni chemicznej w Dumie. Dyrektor Obserwatorium Rami Abdel Rahman powiedział, że w Dumie zginęło 11 osób w wyniku uduszenia spowodowanego dymem z broni konwencjonalnej użytej przez siły rządowe. Dodał, że 70 osób miało kłopoty z oddychaniem.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here