Brytyjczycy są podzieleni w ocenie amerykańsko-brytyjsko-francuskiej interwencji zbrojnej w Syrii i uważają, że premier Theresa May popełniła błąd, decydując się na atak bez konsultacji z parlamentem – wynika z opublikowanego w niedzielę sondażu Survation.

Poparcie dla decyzji premier May wyraziło 36 proc. ankietowanych, a 40 proc. było przeciwne użyciu wojska. Aż 24 proc. nie miało opinii na ten temat.

Większość Brytyjczyków – 54 proc. – oceniła, że szefowa rządu przed wyrażeniem zgody na naloty powinna była skonsultować się z parlamentem, w tym przeprowadzić pełną debatę i głosowanie nad rządową propozycją w tej sprawie. Odmiennego zdania było 30 proc. pytanych.

Wśród wyborców popierających interwencję 62 proc. uznało, że była ona konieczna w celu powstrzymania dalszego stosowania broni chemicznej w Syrii, a 20 proc. – ze względu na solidarność ze Stanami Zjednoczonymi i Francją. Kolejne 15 proc. oceniło, że sobotni atak może pomóc w obaleniu reżimu prezydenta Syrii Baszara el-Asada.

Z kolei przeciwnicy decyzji szefowej rządu podkreślali przede wszystkim ryzyko spowodowania ofiar cywilnych (34 proc.) i eskalacji konfliktu ze wspierającą Asada Rosją (31 proc.), ale też wyrażali ogólny sprzeciw wobec interwencji wojskowych (28 proc.).

Połączone siły amerykańskie, brytyjskie i francuskie przeprowadziły nad ranem w sobotę serię nalotów w Syrii w ramach akcji odwetowej za użycie broni chemicznej 7 kwietnia w Dumie we Wschodniej Gucie, na wschód od Damaszku. O ten atak kraje zachodnie oskarżają siły reżimu Asada. Siły zbrojne USA poinformowały, że celem bombardowań był wojskowy ośrodek naukowo-badawczy w Damaszku, zajmujący się technologią broni chemicznej, oraz składy znajdujące się na zachód od miasta Hims.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here