Włącz radio
    about us

    Progi przyjęć na studia w granicach absurdu

    13 sierpnia, 2013 Nowości | Nowości z Polski

    Poziom polskiego szkolnictwa wyższego już od kilku lat diametralnie się obniżył, a wszystko dlatego, że coraz większe grono studentów zasilają osoby, które niestety nie mają odpowiednich predyspozycji do studiowania.

    – Nawet ci, którzy ledwo dawali sobie radę z przedmiotami ścisłymi, koniecznie chcieli iść na politechniki. A tam progi przyjęć zostały obniżone do granic absurdu, by przyjąć jak najwięcej chętnych –tłumaczyła w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” prof. Mirosława Nowak-Dziemianowicz.

    Piętą Achillesową polskich uczelni wyższych bardzo często są studenci zaoczni, których poziom wiedzy daje wiele do myślenia. Zdaniem rozmówczyni to studia niestacjonarne stały się intratnym interesem dla wielu pracowników naukowych, którzy oprócz państwowych pensji mogli sobie dodatkowo „dorobić”.

    Według Aleksandry Pezdy, dzięki płatnym czesnym część profesorów mogła pracować na wydziałach, cieszących się mniejszą popularnością. Do ich grona zaliczyła m.in. historię, biologię czy fizykę.

    – Chyba jesteśmy jedynym krajem na świcie, gdzie urzędujący minister szkolnictwa wyższego występuje w reklamie, zachęcającej do wyboru politechniki i studiowania na kierunkach ścisłych, bo tylko to zagwarantuje bezpieczną przyszłość – stwierdziła prof. Nowak-Dziemianowicz.

    Obecny poziom polskich uczelni wyższych nie można uznać za zadowalający, natomiast tytuł magistra już dawno przestał mieć jakiekolwiek znaczenie w oczach potencjalnego pracodawcy. Warto więc zastanowić się nad zmianami i zamiast drastycznie obniżać progi przyjęć, lepiej pójść w drugą stronę i ograniczyć dostęp do studiowania dla osób, które najprościej w świecie, nie mają do tego predyspozycji.