Internet stał się nieodłącznym elementem naszego codziennego życia. Większość młodych ludzi korzysta z niego na co dzień bez większych oporów i refleksji, szukając tam rozrywki, robiąc zakupy czy wreszcie szukając odpowiedzi na nurtujące ich pytania również te dotyczące dnia codziennego.

Zaufanie do źródła wiedzy jakim jest Internet jest niemal bezgraniczne. Co raz częściej zamiast do specjalisty udajemy się do komputera lub bierzemy do ręki smartfon, wpisując – najczęściej w wyszukiwarkę Google – swoje pytanie. Na każdy temat.

Wujek Google prawdę Ci powie

Według badania przeprowadzonym przez firmę GfK Polonia – specjalizującą się w badaniach rynku, 9 na 10 mam deklaruje, że dba o dietę swojego dziecka, myśląc o tym jaki będzie miała ona wpływ na jego przyszły rozwój i zdrowie. Jednocześnie w tym samym badaniu aż 70 proc młodych matek z dziećmi w wieku 3-12 lat szuka wiedzy o zdrowym żywieniu swoich pociech w Internecie. Wiedza zaczerpnięta z Internetu oraz wnioski wyciągnięte na podstawie zdobytych informacji takich jak blogi, fora i strony o żywieniu, tym samym to podstawa edukacji dietetycznej większości matek w Polsce. Trudno powiedzieć czy to dobrze, czy źle. Na pewno pocieszająca jest informacja, że młode mamy w Polsce takiej wiedzy szukają. Pytanie tylko czy źródła, z których korzystają są wiarygodne. Dziś każdy może założyć swoją stronę internetową i pisać na niej co tylko zechce, nie biorąc za to niemal żadnej odpowiedzialności. Pojawiających się co raz to nowych informacji prawie nikt nie weryfikuje i tym samym idących za tym błędów. Takich błędów jest zresztą mnóstwo,  z czego niewiele chyba sobie osób zdaje podchodząc do przeczytanych informacji – choćby w Wikipedii – zupełnie bezrefleksyjnie.

Doktor

Dr Wikipedia i Dr Google

Tę ostatnią na celownik wzięli amerykańscy naukowcy, którzy postanowili sprawdzić treści zawarte w Wikipedii pod kątem wiedzy medycznej. Analizie zostało poddanych dziesięć haseł dotyczących najczęściej występujących chorób takich jak dotyczące choroby serca, raka płuc, depresji, cukrzycy, zapalenia kości i stawów, bólów pleców oraz astmy. Wyniki „egzaminu” Dr Wikipedii były druzgocące dla niej samej. W prawie każdym artykule znaleźli rażące błędy i przestarzałe informacje zupełnie niezgodne z obecnym stanem wiedzy naukowej i medycznej dotyczącej tychże schorzeń. Niestety Wikipedia jest źródłem wiedzy medycznej dla ogromnej rzeszy ludzi. Z badań przeprowadzonych przez sam portal, wynika że aż 70 proc studentów medycyny i lekarzy korzysta z „Wiki” jako źródła wiedzy. Brytyjska odnoga Wikipedii – Wikimedia UK – co prawda odradza korzystania z jej zasobów jako podstawowego jeśli uważamy, że nasze zdrowie i życie jest zagrożone i udanie się do specjalisty, ale co jeśli trafimy na takiego, którego głównym źródłem informacji jest Wikipedia, w której niemal każdy może edytować treści? Niestety polscy pacjenci (i mamy małych pacjentów) niczym nie różnią się od Brytyjczyków w tym względzie. Wśród polskich lekarzy ponoć krąży dowcip, że nie obawiają się nieprzyjemnych czy agresywnych pacjentów, ale tych, którzy zasięgnęli wcześniej porady u Dr Google.

Wolność Internetu – wolność wyboru

Internet to wolność i brak skrępowania, bo to także anonimowość – przynajmniej pozorna – na życzenie. Możesz zadać każde pytanie, wpisać dowolne hasło, by dowiedzieć się tego, czym się interesujesz. Masz problemy zdrowotne, o których nie chcesz mówić nikomu? Proszę bardzo! Chcesz dowiedzieć się więcej o zdrowej diecie? Znajdziesz setki stron internetowych na ten temat. Każdy niesie swoje własne światełko oświaty, które przyjęte bezrefleksyjnie może poparzyć obdarowanego. Rzetelność informacji zawartych na stronach internetowych prowadzonych przez przypadkowych ludzi czy firmy, dla których internet jest tylko nośnikiem mniej lub bardzie ukrytej reklamy stoi bowiem pod dużym znakiem zapytania. Internet to wolność wypowiedzi na każdy temat. Blogi czy strony tematyczne o zdrowiu, aktywności czy żywieniu są często prowadzone przez pasjonatów, czasem świrów, a nie rzadko firmy, dla których każda treść na stronie, to reklama sprzedawanych produktów (np. oleje roślinne, zioła, witaminy czy ekożywność). Pokłosiem takich treści jest m.in. kampania antyszczepionkowa w Polsce. Co raz więcej bowiem młodych mam w Polsce decyduje się na nie szczepienie swoich pociech, znajdując w sieci „niepokojące i bulwersujące” informacje na temat szczepionek i ich skutków ubocznych.

Pomyłki

Internetowa lecznica

Zioła, które oczyszczające krew, mocz i bańki jako panaceum na niemal wszystkie choroby, witamina C cudownym lekiem na grypą a nawet raka, a żelaza nigdy za dużo w organizmie. Te i inne rewelacje są powielane w Internecie w nieskończoność. Wszystko tylko dlatego, że my – ludzie – lubimy proste rozwiązania, które dają prostą radę na każdą dolegliwość. Jest tylko jeden problem. Wiele z tych treści zamieszczanych w sieci  – choć w dobrej wierze –  nie ma żadnego poparcia w badaniach naukowych. Strony o żywieniu są pełne sprzecznych informacji niejednokrotnie umieszczonych przez tego samego autora na tej samej stronie.

Nie działa również samodiagnostyka przez Internet. W testach przeprowadzonych przez polskich lekarzy wykazano, że diagnozy stawiane przez Dr Google są w ogromnej większości przypadków dalekie od rzeczywistości. Wyszukiwarka wskazuje często najbardziej drastyczne i poważne choroby, które zdarzają się bardzo rzadko. Objawy mogą być podobne, ale to tylko pozory. By prawidłowo zdiagnozować chorobę potrzebne są lata praktyki, doświadczenie, intuicja oraz obiektywizm. Żadnej z tych cech na pewno nie ma internetowy pacjent z niepokojącymi objawami. Tym bardziej nie ma ich żadna aplikacja internetowa.

Cybernetyczna hipochondria

Rozsądek – ten już dawno stracili niektórzy internauci. Wszelkie objawy gorszego samopoczucia – zupełnie naturalne – jak przyspieszone bicie serca, mrowienia w kończynach (tymczasowe) czy bóle głowy to objawy choroby i należy jak najszybciej dowiedzieć się od Dr Google co im dolega.  Swoje obawy o zdrowie przenoszą również na bliskich a co gorsze dzieci. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, kiedy leczone są choroby – łatwo uleczalne konwencjonalnymi metodami – w niewłaściwy sposób lub prowadzone jest leczenie wyimaginowanych chorób gdy jesteśmy tak naprawdę nic nie dolega – przynajmniej fizycznie. W efekcie marnujemy czas, pieniądze i nierzadko własne zdrowie lub zdrowie swoich bliskich.

Maria Śliwińska / Twoja Anglia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here