Projekt zmian w ordynacji wyborczej autorstwa PiS i tryb jego procedowania to kompromitacja procesu legislacyjnego, ośmiesza posłów wnioskodawców – podkreślali w debacie nad projektem posłowie PO i PSL. Zmiany mają przyczynić się do lepszego funkcjonowania samorządów – podkreśla PiS.

Krzysztof Truskolaski (N), który zabrał głos po debacie, w czasie przewidzianym na zadawanie pytań ocenił, że nie jest przypadkiem, iż projekt jest procedowany 13 grudnia. „Jeden z was 13 grudnia 1981 roku spał do południa i dzisiaj też go nie ma, dzisiaj też nie jest świadkiem tego, co wy tutaj na tej sali robicie” – podkreślił.

„Rujnujecie demokrację i wolne wybory w naszym kraju” – zarzucił obozowi rządzącemu Truskolaski. Według niego proponowane przez PiS przepisy służą „upartyjnieniu” kolejnej strefy życia publicznego oraz „utorowaniu” drogi do przejęcia władzy w samorządach.

Andrzej Gawron (PiS) podkreślił, że dyskutowane zmiany mają się przyczynić do lepszego funkcjonowania samorząd. Pozytywnie ocenił zapis w projekcie o dwukadencyjności dla wójtów, burmistrzów i prezydentów. Jego zdaniem, daje to szanse na przecięcie „negatywnych powiązań”. Według niego należy zastanowić się nad długością kadencji. Jak zauważył, 5 lat jednej kadencji i 10 lat dwóch to optymalny okres.

Waldy Dzikowski (PO) odnosząc się do zgłoszonych przez PiS w II czytaniu nowych poprawek, że jest to „kompromitacja procesu legislacyjnego”. „Ośmieszyliśmy komisję nadzwyczajną, która pracowała w kompletnie bzdurny sposób i niepotrzebny, ścigała się z czasem, nocą, wieczorami. Teraz uzyskuje tak naprawdę ponad 100 poprawek, które dewastują kompletnie naszą pracę i ośmieszają przede wszystkim posłów wnioskodawców” – powiedział Dzikowski. Tymczasem, jak zauważył, Kodeks wyborczy to nic innego jak fundament demokracji.

„Jak można tak ośmieszać nasz kraj, przecież to jest niepoważne” – zwrócił się do posłów PiS Dzikowski. Dodał, że poprawki PiS nie zmieniają istoty rzeczy, bo system jest nadal budowany w oparciu o „piramidę wyborczą polityczną”.

Paweł Pudłowski (Nowoczesna) zauważył, że PKW ostrzega, że Sejm nie zdąży przeprowadzić zmian w Kodeksie wyborczym i wybory będą zrobione niechlujnie. Pytał dlaczego wnioskodawcy rugują z wyborów samorządowych ruchy miejskie i grupy samorządowe, które organizują się oddolnie. „Dlaczego chcecie zawłaszczyć samorządy dla partii?” – pytał Pudłowski.

Piotr Zgorzelski (PSL) ocenił, że projekt PiS „to jedna wielka kompromitacja”. „I cały proces legislacyjny i setki poprawek, i w końcu dzisiejsza kapitulacja” – dodał.

Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że PiS ma w debacie w Sejmie jedno zadanie: „wycofanie spartolonego projektu, który jest upolitycznieniem procesu wyborczego” oraz zaniżenie standardów. Podziękował klubom opozycyjnym, które obroniły JOW-y i częściowo samorządność.

Krystyna Wróblewska (PiS) oceniła, że „trzeba zadbać o to, żeby wybory były transparentne”. Przypomniała, że w poprzednich wyborach samorządowych było bardzo dużo głosów nieważnych. Jan Warzecha (PiS) powiedział, że oczekiwania społeczne były takie, żeby wprowadzić dwukadencyjność. Dodał, że projekt jest odpowiedzią na fałszerstwa wyborcze podczas ostatnich wyborów samorządowych i 18 tys. głosów nieważnych.

Joanna Scheuring-Wielgus (Nowoczesna) zarzuciła posłom PiS dyskryminowanie osób niepełnosprawnych poprzez likwidację głosowania korespondencyjnego.

Rafał Trzaskowski (PO) mówił do posłów PiS: „Uparliście się, żeby zrobić zamach na sądy, uparliście się, żeby zrobić zamach na niezależne wybory. Tylko pytanie: dlaczego wszystko robicie tak niechlujnie, bez konsultacji, po nocy, bez przygotowanego planu”. Zarzucił PiS, że „wszystko było upychane kolanem”.

Paweł Bejda (PSL) zarzucił z kolei brak konsultacji i sugerował, że projekty „były konsultowane tylko z lokalnymi działaczami Prawa i Sprawiedliwości”.

Marcin Horała (PiS) poinformował, że do projektu przyjmowana jest część poprawek opozycji, a mimo to nadal wyprowadzane są „bezpardonowe ataki”. „Jedyne zachowanie, które nie wywołałoby takiego ataku, byłoby jakby rządząca większość przyjmowała w stu procentach to, co chce opozycja” – ironizował Horała.

Podkreślił, że w projekcie pozostają zapisy na rzecz zwiększenie uprawnień obywateli w samorządach i zwiększenie uprawnień radnych. Zaznaczył, ze do najważniejszych zapisów należy dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów, proporcjonalne wybory w większych gminach oraz przejrzystość procesu wyborczego.

„To są te najistotniejsze rzeczy, które w projekcie zostają, a w tych mniej istotnych wyciągamy rękę do zgody, która niestety ponownie zostaje odtrącona” – stwierdził Horała.(PAP)

autor: Karol Kostrzewa, Grzegorz Bruszewski, Anna Tustanowska

Zdjęcie: PAP/Tomasz Gzell

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here