65 tys. obrazów, namalowanych przez 125 artystów, wykorzystano do stworzenia „Twojego Vincenta” – pierwszego filmu pełnometrażowego stworzonego w całości techniką animacji malarskiej. O produkcji, która wejdzie w piątek na ekrany kin, mówi się, że stanie w szranki o Oscary.

„Twój Vincent” to pierwszy w historii film pełnometrażowy stworzony w pełni techniką malarską. Najpierw nakręcono do niego zdjęcia z udziałem aktorów, następnie wyświetlano na płótnie pojedyncze kadry, które klatka po klatce odmalowywało grono artystów, by stworzyć ujęcie. Do nakręcenia filmu wykorzystano 65 tys. obrazów, namalowanych specjalnie przez 125 malarzy z 20 krajów – 65 z Polski, 60 z zagranicy – którzy zostali wybrani na podstawie 5 tys. nadesłanych do twórców zgłoszeń.

Film współtworzyli malarze 15 różnych narodowości – w pochodzących także ze Stanów Zjednoczonych, Grecji, Ukrainy – którzy nigdy nie siedzieli razem w jednym pomieszczeniu: artyści pracowali w Grecji, Wrocławiu i Gdańsku. Łącznie zużyli 3 tys. litrów farby.

Stworzone płótna – ponad 1000 wyjściowych podobrazi, na których nanoszono zmiany – połączono, dzięki czemu film jest ożywioną, sfabularyzowaną prezentacją malarstwa van Gogha, pośmiertnie uznanego za ojca sztuki nowoczesnej.

Film, który do regularnej dystrybucji wejdzie w piątek, już przed kinową premierą zdobywa pozytywne, czasem wręcz entuzjastyczne recenzje – zarówno w kraju, jak i zagranicą. Pojawia się także wśród typów do przyszłorocznych Oscarów. Wśród faworytów do Oscara za najlepszy pełnometrażowy film animowany „Twojego Vincenta” wymienia m.in. „The Hollywood Reporter”.

Hugh Welchman, jeden z reżyserów filmu, wyprodukował wcześniej inny film nagrodzony przez Amerykańską Akademię Filmową. W 2006 roku filmowcy docenili krótkometrażową animację „Piotruś i Wilk” w reż. Suzie Templeton. „Twój Vincent” do tej pory został wyróżniony Nagrodą Publiczności na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Animowanych w Annecy oraz nagrodą dla najlepszego filmu animowanego na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Szanghaju.

Vincent van Gogh – wg drugoplanowych bohaterów filmu to „interesujący człowiek”, który oddał swoje odcięte ucho prostytutce – zaczął malować w wieku 28 lat. W trakcie swojej błyskawicznej, ośmioletniej „kariery”, skomponował ponad 800 płócien, z których tylko jedno zostało sprzedane za jego życia. Mówił, że „mogą za nas mówić tylko nasze obrazy” i pragnął być widziany jako ktoś, kto widzi do głębi, kto „widzi z czułością”.

Wydarzenia przedstawione w „Twoim Vincencie” dzieją się rok po śmierci artysty. Ich główną osią jest list Vincenta do brata, Theo van Gogha, który nigdy nie został wysłany. Zadaniem syna listonosza zaprzyjaźnionego z Vincentem, jest dostarczenie go bratu malarza. Vincent i Theo – „dwa serca, jeden umysł” – byli połączeni szczególnie bliską więzią. Theo fundował Vincentowi nie tylko płótna i farby, ale przede wszystkim podsycał jego wiarę w siebie. Był też jego pierwszym, najważniejszym czytelnikiem – odbiorcą pisanych codziennie listów, także o naturze samego siebie i znaczeniu malarstwa.

Inicjatorka powstania obrazu – współreżyserka Dorota Kobiela – jest zaangażowana nie tylko w film, ale też w malarstwo. Film to próba połączenia tego wszystkiego, czym interesowała się do tej pory.

„Chcieliśmy pokazać historię Vincenta van Gogha. Naszą wielką frustrację powodowało, że mieliśmy tylko 94 minuty na przedstawienie całego jego życia. Chcieliśmy uchwycić ducha Vincenta van Gogha, pokazać go przez pryzmat jego twórczości malarskiej. (…) Przez ten film chciałem połączyć dwie perspektywy – życia i malarstwa. Chciałem pokazać melancholię Vincenta, jego samotność i to, że jego malarstwo wynikało z przeżyć wewnętrznych” – tłumaczył Welchman na jednym z pokazów przedpremierowych filmu.

Zdaniem Kobieli – jak powiedziała w ostatniej rozmowie z PAP – takiego filmu nie dałoby się stworzyć o innym malarzu. „Ma szeroką gamę tematów, pokazuje życie, twórczość van Gogha. Jest bardzo intymny: są tam rzeczy malarza, jego przyjaciele, pokój, buty. Są to elementy układanki, które składają się na całe uniwersum jego życia. Nie widzę innych malarzy, o których można by nakręcić pełen metraż” – powiedziała.

Jak dodała, twórcy chcą kontynuować prace w stworzonej przez siebie technice, ale „myślą bardziej o sięganiu do źródeł i stworzeniu innej narracji, w malowanym filmie grozy”.

Wśród twórców filmu znaleźli się także kostiumografka Dorota Roqueplo odpowiedzialna za stroje z 1890 roku, kompozytor Clint Mansell oraz debiutujący Robert Gulaczyk, który wcielił się w filmowego Vincenta. Współautorem scenariusza do filmu jest Jacek Dehnel.

Stworzone obrazy – ostatnie klatki z danego ujęcia – będą prezentowane na wystawach, w tym w holenderskim Noordbrabants Museum, od 14 października. Część z nich jest także przeznaczona do sprzedaży, szczegóły na stronie www.lovingvincent.com

(PAP) oma/agz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here