Prawdopodobnie możemy stwierdzić najwyższą frekwencję w historii wyborów samorządowych, przeszło 50 proc. – przekazał w niedzielę wiceszef Państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak. Oficjalne wyniki wyborów będą znane najwcześniej na przełomie wtorku i środy.

Przewodniczący PKW Wojciech Hermeliński przypomniał na konferencji prasowej, że osoby które do godz. 21 ustawiły się w kolejkach do lokali wyborczych, mogą w nich głosować mimo zakończenia ciszy wyborczej. Taka sytuacja ma miejsce w 7 lokalach wyborczych w Warszawie. Jak poinformowała szefowa Krajowego Biura Wyborczego Magdalena Pietrzak, w innych delegaturach głosowanie zostało zakończone.

Zastępca przewodniczącego PKW Sylwester Marciniak przekazał, że „w historii wyborów samorządowych, w tym roku prawdopodobnie możemy stwierdzić najwyższą frekwencję – przeszło 50 proc.”. „To na pewno jest pozytywna wiadomość dla wybranych, jak i wyborców, jak również organów wyborczych, że udało się zmobilizować i elektorat dopisał” – powiedział.

Marciniak zapowiedział, że oficjalna frekwencja zostanie podana razem z wynikami wyborów. „Można przewidywać z dużą dozą prawdopodobieństwa, że ta frekwencja przekroczy 50 proc. i tym samym będzie najwyższa w wyborach samorządowych” – dodał. Najwyższafrekwencja była w woj. mazowieckim, najniższą frekwencję do tej pory odnotowano w woj. opolskim.

Szef PKW powiedział, że ostateczne wyniki wyborów zostaną podane przez Komisję „nie wcześniej niż na przełomie wtorku i środy”. „Wszystko wskazuje na to, że przy dużej frekwencji będzie dużo pracy przy liczeniu głosów, więc nie mogę tu podać ścisłego terminu” – dodał.

Pietrzak przekazała, że frekwencja podawana przez PKW w ciągu dnia była przekazywana za pomocą systemu informatycznego. „Wtedy było największe obciążenie tego systemu. Sprawdziło się, bez problemy otrzymaliśmy frekwencję ze wszystkich lokali wyborczych w kraju” – mówiła.

Szefowa KBW mówiła, że obwodowe komisje wyborcze będą teraz ręcznie sporządzać projekty protokołów, dopiero potem wprowadzać dane do aplikacji, która pozwoli wyłapać błędy w liczeniu. „Dopiero taki sporządzony protokół, wydrukowany, zostanie podpisany przez wszystkich członków komisji, sprawdzony z ręcznymi protokołami, sporządzanymi przy liczeniu, dopiero potem wszystkie te dane zostaną przekazany do systemu (…), a następnej kolejności zostaną przekazane do tzw. wizualizacji, która jest u nas na stronie” – mówiła.

Hermeliński mówił też, że jeśli wyborcy „poczuli się pokrzywdzeni incydentami, jakie miały miejsce podczas wyborów”, czy „niedociągnięciami, które – zdaniem tych osób – mogły naruszać ich prawo do głosowania”, mogą wnosicie do sądów protesty wyborcze.

Protest wyborczy wnosi się do właściwego sądu okręgowego w terminie 14 dni od dnia wyborów. Sąd okręgowy rozpoznaje protesty wyborcze w postępowaniu nieprocesowym, w ciągu 30 dni po upływie terminu do wnoszenia protestów, w składzie trzech sędziów, z udziałem komisarza wyborczego, przewodniczących właściwych komisji wyborczych lub ich zastępców.

Protest przeciwko ważności wyborów w okręgu wyborczym lub przeciwko wyborowi radnego lub wójta może wnieść wyborca, którego nazwisko w dniu wyborów było umieszczone w spisie wyborców w jednym z obwodów głosowania na obszarze danego okręgu wyborczego. Prawo wniesienia protestu przysługuje również przewodniczącemu właściwej komisji wyborczej i pełnomocnikowi wyborczemu.

Z sondażu exit poll opublikowanego w niedzielę wieczorem przez Ipsos wynika, że frekwencja w wyborach samorządowych wyniosła 51,3 proc. Frekwencja wyborów samorządowych w 2014 r. wynosiła 47,40 proc.

Przewodniczący PKW dziękował podczas konferencji wszystkim tym, którzy przyczynili się do tego, że wybory przebiegły w sposób sprawny. „Przede wszystkim tej pół milionowej armii członków komisji obwodowych, również członkom komisji terytorialnych. To jest naprawdę ciężka praca” – mówił. Dziękował także komisarzom wyborczym, urzędnikom wyborczym, delegaturom KBW, pracownikom urzedów i służbom.

Kolejne konferencje PKW zaplanowane są na poniedziałek na godz. 6.15, 12.15 i 18.15.

(PAP) autorka: Aleksandra Rebelińska, zdjęcie: PAP/Leszek Szymański

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here